Model czołgu Renault FT

Francja, 1916-1939

MZK/H/157

Model czołgu Renault FT wykonany jako pamiątka spełniająca jednocześnie dwie funkcje – modelu i kałamarza na atrament. Przypięta z przodu czołgu tabliczka
z napisem „CAMO DE SISSONE” zdradza nam jego miejsce zakupu – obóz wojskowy w Sisson we Francji, który istnieje od 1895 roku. Prezentowany model został wykonany z ołowiu, mosiądzu i stali. Składa się z korpusu, dwóch gąsienic, każda z nich wyposażona w dwa kółka, aby pojazd mógł się poruszać oraz
z wieżyczki. Brak oryginalnej wieżyczki został uzupełniony podczas prac konserwatorskich. Wewnątrz korpusu czołgu widnieje numer seryjny „DEPOSE S.8” lub 3 (niewyraźna cyfra) oraz szczątkowy napis „MAD IN FRA”. Korpus oraz gąsienice na zewnątrz są wytłaczane, aby mogły odzwierciedlać części widoczne
w oryginalnym czołgu, takie jak nity, łączenia, blachy i inne elementy.

Swój debiut pojazdy pancerne miały podczas I Wojny Światowej. Do ich powstania przyczyniło się kilka rzeczy. Najważniejsze z nich to :
– wynalezienie drutu kolczastego,
– dynamiczny rozwój pojazdów mechanicznych,
– coraz powszechniejsze karabiny maszynowe,
– patowa sytuacja na frontach I Wojny Światowej.
Drut kolczasty pozwolił na szybkie budowanie trudnych do pokonania umocnień. Gniazdo ogniowe z szybkostrzelnym karabinem maszynowym o dużej sile ognia, umocnione drutem kolczastym było prawie nie do zdobycie. Ostrzał artyleryjski nie był w stanie wyeliminować zagrożeń ze strony tak umocnionych okopów. Niezbędnym stało się znalezienie skutecznego sposobu na forsowanie umocnień.

Pierwszymi pojazdami pancernymi użytymi 15 września 1916 roku pod Sommą były brytyjskie ciężkie czołgi Mark I. Pomimo wielu wad, takich jak niedopracowany system napędowy i sterowniczy, wady konstrukcyjne, szybko grzejący się silnik były przełomem w walkach. Rok po Brytyjczykach swoje czołgi do walki wprowadziła Francja, były to dwa modele Schneider C.A.1 oraz St. Chamond M16.

Do stworzenia pierwowzoru naszego modelu przyczynił się francuski generał Jean Baptiste Estienne, który uznał, iż należy stworzyć pojazd mogący
z powodzeniem zastąpić kawalerię. Zwrócił się z tym pomysłem do Louisa Renaulta, który powołał zespół pod kierownictwem inżyniera Edmunda Serre. Koncepcję czołgu stworzył inżynier Rodolphe Ernst-Metzmaier. Był to lekki czołg wsparcia piechoty z innowacyjnymi jak na owe czasy rozwiązaniami, obrotową wieżyczką z uzbrojeniem (dotąd stosowana na okrętach), silnik z tyłu, kierowca z przodu, strzelec w wieżyczce. Koncepcja ta jest stosowana do dziś. Po stworzeniu prototypu zasięgnięto opinii doświadczonych żołnierzy, którzy z uznaniem wypowiadali się o konstrukcji, możliwościach obrotowej wieżyczki, niezawodności układu jezdnego oraz napędowego. W kwietniu 1917 roku złożono zamówienie na pierwsze 1150 egzemplarzy, a już w czerwcu zwiększono ilości aż do 3500. Pierwsze udokumentowane użycie Renault FT miała miejsce 31 maja 1918 roku w okolicy Ploiss 80 kilometrów od Paryża.

Do Polski Renault FT trafiły w 1919 roku wraz z przybyciem z Francji Błękitnej Armii generała Józefa Hallera. Były one zgrupowane przede wszystkim w 1 Pułku Czołgów i liczyły 120 wozów. Pojazdy pozostawały na uzbrojeniu Wojska Polskiego do wybuchu II Wojny Światowej.
Jedyny zachowany w Polsce egzemplarz Renault FT jest obecnie w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Egzemplarz został zakupiony i sprowadzony do Polski w 2012 roku z Afganistanu, gdzie służył w armii afgańskiej w latach 20. ubiegłego wieku. Czołg ten został poddany konserwacji i rekonstrukcji, proces ten był kosztowny i żmudny, ale dzięki zaangażowaniu Muzeum Wojska Polskiego oraz współpracy z Zakładami Mechanicznymi “Bumar – Łabędy” dokonano jego odnowy. Dziś stanowi ozdobę muzealnej kolekcji i można podziwiać go jako symbol początków polskiej broni pancernej.

Opracował:
Marcin Gawliński

Fotogaleria na FB

 

Literatura:
– historiaposzukaj.pl/wiedza.obiekty.942.obiekt_czolg_renault
– wiekdwudziesty.pl/czolg-renault-ft
– 1939.pl/uzbrojenie/polskie/pojazdy/ft17/
– zbiam.pl/artykuly/somma-s35
– derela.pl/ft17pl.htm
– muzeumwp.pl/galerie/180,-8222-czolg-zwyciestwa
– francuskie.pl/renault-ft17-rewelacyjny-czolg-ktory-walczyl-w-itwie-warszawskiej/

 

 

 

 

 

 

Model żaglowca Cutty Sark

 

MZK/WS/3166

Prezentowany na zdjęciach model przedstawia kliper herbaciany – Cutty Sark, sklejony i składany z gotowych, kartonowych elementów, wiernie oddający wygląd pierwowzoru. Jego autorem jest modelarz Rafał Polak, który w 2004 roku podarował go naszemu Muzeum. Podstawą modelu jest kadłub wykonany
z kartonu i drewnianych elementów, częściowo pomalowany farbą olejną. Na ożaglowanie składają się przeszyte fragmenty tkaniny bawełnianej. Konstrukcja masztów została uzupełniona olinowaniem oraz drabinkami sznurkowymi. Sznurek zastosowano także w relingach. Warto nadmienić, że w tego typu gotowych zestawach żagle były wykonane z papieru. W przypadku naszego eksponatu jego autor pokusił się o wykonanie żagli tkaninowych, co przełożyło się na bardziej realistyczny wygląd całości.

Pierwsze klipery powstały na początku XIX w. Stanach Zjednoczonych, a później w Wielkiej Brytanii i były przodkami współczesnych wielkich żaglowców. Nazwa kliper wywodzi się od wyrażenia „clip”, które oznacza „poruszać się w szybkim tempie”. Były to statki przeznaczone do szybkiego transportu cennych i łatwo psujących się towarów.

Oryginalna Cutty Sark została zbudowana w Szkocji w 1869 r. Nazwa statku w języku szkockim oznacza krótką koszulę i odnosi się do wiersza Roberta Burnsa pt. „Tam O’Shanter” nawiązując do krótkiej koszuli noszonej przez jedną z głównych bohaterek – wiedźmę
o imieniu Nannie.

Do budowy żaglowca użyto dwóch gatunków drewna – górną część zbudowano z dębu indyjskiego, dolną z wiązu amerykańskiego. Całość wsparto na stalowych ramach i połączono kilkudziesięcioma tysiącami śrub. Statek miał ponad 85 m całkowitej długości, 11 m szerokości i około 7 m zanurzenia. Rozwijał prędkość do 17 węzłów, a w ciągu dnia mógł przepłynąć ok. 650 km. Został wyposażony w trzy maszty, z których najwyższy miał wysokość 47 m. Do masztów przymocowanych zostało 32 żagle o łącznej powierzchni ok. 3 tys. m3. Dzięki swojej smukłej budowie oraz sporych rozmiarów powierzchni ożaglowania należał do najpiękniejszych i najszybszych statków w swojej klasie na świecie. Ten kliper herbaciany, jak sama nazwa wskazuje, służył do przewozu herbaty z Chin do Europy. W swój pierwszy rejs do Chin wyruszył 13 stycznia 1870 roku. W sumie odbył osiem takich rejsów.

Otwarcie Kanału Sueskiego, które skróciło drogę do Chin, oraz coraz większa dominacja statków parowych doprowadziło do stopniowego wypierania kliperów
z rynku przewozu towarów eksportowanych i importowanych do i z Wielkiej Brytanii. Aby się utrzymać musiały, oprócz herbaty, szukać innych towarów, którymi można by było wypełnić ładownię. Były to m. in. węgiel, proch, owoce, cukier, kakao, alkohol oraz wełnę, którą nasz kliper od 1883 roku transportował z Australii do Wielkiej Brytanii. Trasę z Sydney do Londynu był w stanie pokonać w czasie od 69 do 98 dni.

W latach 1895-1923 pod zmienioną nazwą Ferreira pływał pod banderą portugalską i był wykorzystywany do przewożenia produktów do portugalskich kolonii, Brazylii, Afryki i USA. W 1923 roku żaglowiec został wykupiony przez kapitana Wilfreda Dowmana i wrócił pod banderę brytyjską, Był to już ostatni pływający kliper. Po dokonaniu koniecznych napraw i renowacji, w tym odbudowy masztów, które utracił w 1916 roku, pełnił funkcję jednostki treningowej w szkole morskiej niedaleko Londynu. W 1950 roku żaglowiec Cutty Sark został przeniesiony do specjalnie zbudowanego dla niego suchego doku w Greenwich- dzielnicy Londynu. W 1957 roku królowa Elżbieta II otworzyła go dla publiczności jako Muzeum i od tej pory stał się atrakcją turystyczną. W 2007 roku znaczna jego część uległa zniszczeniu w wyniku pożaru. Ponownie udostępniony został turystom w 2012 roku i do dziś pełni funkcję Narodowego Muzeum Morskiego, a organizowane w nim wystawy i pokazy multimedialne przybliżają zwiedzającym jego historię i czasy.

Opracowanie:
Marcin Gawliński, Jadwiga Stal, Anna Zachariasz.

Konsultacje:
Sylwia Malinowska

Fotogaleria na FB

Literatura:
Modelarstwo zabawa nie tylka dla dzieci, Katalog MuzeumZabawek i Zabawy, 2007 r.
N. Haładaj, R. Jędrusik, M. Czarnomska, Żaglowce. Historia. Technika. Charakterystyka jednostek, 2017 r.
rmg.co.uk
encyklopedia.pwn.pl
smartage.pl
statkihistoryczne.pl
moje-morze.pl

 

 

 

 

 

 

MATCHBOX

Model Dodge Dragster, Matchbox
Zestaw „Superfast”, Matchbox

MZK/WS/1575
MZK/H/564

 

Na zdjęciach prezentujemy model samochodu osobowego Dodge Dragster z 1971 roku, który trafił do naszej muzealnej kolekcji w 1980 roku, a także zestaw “Superfast” z 1972 roku pozyskany w roku 2009. Eksponaty te pochodzą z kultowej linii modeli Machbox.

Historia modeli rozpoczęła się w 1947 roku, kiedy to założona zostaje fabryka odlewów Lesney Products. Założycielami jej byli Leslie Charls Smith i Rodney Smith i to od ich imion wzięła się nazwa firmy. W tym samym roku dołączył do nich inżynier Jack Odell. Początkowo sami nie wiedzieli czym konkretnie ma zająć się firma i tworzyli różne odlewy na zlecenie innych zakładów np. deski rozdzielcze do samochodów. Przełomem okazał się rok 1953, kiedy to powstała miniaturowa karoca królowej Elżbiety II. Sukces tego modelu był niesamowity, sprzedał się aż w milionie egzemplarzy. Kolejnym hitem, a zarazem pierwszym modelem serii, był miniaturowy model walca drogowego. Model ten został stworzony przez Jacka Odella z myślą o swojej córce – Annie. W szkole do której uczęszczała pozwalano przynosić zabawki jedynie takiej wielkości, aby zmieściły się w pudełku po zapałkach. Był to impuls do zrobienia odlewu modelu właśnie takiej wielkości. Inna wersja mówi, iż dziewczynka lubiła w pudełku po zapałkach przynosić do domu pająki i inne przerażające matkę owady. Ojciec obiecał jej, że jeśli więcej nie przyniesie żadnego owada, zrobi jej zabawkę mieszczącą się w pudełku. Zabawka zachwyciła rówieśników Annie i tak narodził się pomysł sprzedaży modelu w pudełku po zapałkach. Stąd też wzięła się nazwa Matchbox, która popchnęła Lesney Products do światowego sukcesu na rynku masowym. Do walca drogowego dołączyła wkrótce betoniarka i wywrotka. Zestaw tych trzech zabawek oraz ich opakowanie zapoczątkowały sukces marki Matchbox. Powstała seria “1-75” i do trzech pierwszych modeli szybko dołączyły następne. W roku 1956 na rynek wychodzi kolejna seria modeli wymyślona przez Odella – “Models of Yesteryear”.  Większe od serii “1-75”, ale nadal mieszczące się w pudełku po zapałkach. Dzięki drobiazgowej oraz precyzyjnej pracy projektantów, którzy oprócz wielkiej ilości zdjęć pozyskiwali oryginalne plany samochodów tworzono modele o wysokim poziomie szczegółowości. Natomiast skala wykonywanych modeli pozwoliła Machboxowi zająć niszę rynkową, w której praktycznie nie było konkurencji.

W latach piędziesiątych dystrybucją Matchboxa zajmowała się firma Moko. Informacja ta była umieszczana na pudełkach z tego okresu “A Moko Lesney” i te właśnie modele w oryginalnych pudełkach obecnie uzyskują najwyższe ceny na aukcjach. W 1959 roku Matchbox wchłonął Moko.

Do 1968 r. Matchbox był najlepiej sprzedającą się marką małych modeli samochodowych na świecie. Kolejne modele serii miały już plastikowe okna, gumowe opony i okazjonalne akcesoria, zawieszenie sprężynowe, otwierane drzwi i maski, a niektóre z nich szczególnie te po 1969 roku posiadały układ kierowniczy. Linia była bardzo zróżnicowana i oprócz samochodów osobowych obejmowała ciężarówki, autobusy, traktory, motocykle i przyczepy.

Firma Lesney Products ze swoim Matchboxem była bezkonkurencyjna aż do roku 1969 kiedy to na rynku pojawiły się Hot Wheels – seria miniaturowych samochodów firmy Mattel. Firma szybko reaguje na nowości konkurencji i tworzy linię “Superfast”. Wydano również akcesoria i zestawy torów, aby móc konkurować z Hot Wheels. W połowie lat 70. Matchbox odzyskuje pozycję lidera na rynku.

Korzystając z fali popularności firma wprowadza kilka nowych serii: lotniczą “Sky Buster”, wojskową “Battle Kings”, morską “Sea Kings”, modele science fiction “Adventure 2000” oraz serię “Two Packs”. Kolejnym znakomitym posunięciem było nawiązanie kontaktów z kolekcjonerami, które zaowocowały stworzeniem modeli robionych na rynek kolekcjonerski, jak np. Ford Model T, a także modeli na których nadrukowywano reklamy z epoki np. Lipton Tea, Coca-Cola. Kolekcja ta bardzo szybko została rozszerzona o limitowane edycje dla poszczególnych krajów, a także na specjalne zamówienie takich firm jak Nestle Milk, Taystee Bread.

Niestety kryzys gospodarczy lat 70. w Wielkiej Brytanii sprawił, iż pomimo sukcesów firma znalazła się w ciężkiej sytuacji finansowej. Lesney Products bankrutuje w 1982 roku. Marka Matchbox zostaje sprzedana Universal Toys i David Yeh. Następuje zmiana nazwy grupy na “Matchbox International Ltd”, a produkcja zostaje przeniesiona do Chin kontynentalnych. W 1992 roku Matchbox zostaje sprzedany firmie Tyco Toys, która z kolei w 1997 roku sprzedaje dział zabawek Mattel. W ten sposób Matchbox i jego największy konkurent Hot Wheel łączą się pod tym samym szyldem korporacyjnym. Pomimo obaw kolekcjonerów marki nie zostały połączone i stanowią dwie odrębne linie.

Mattel idąc z duchem czasów od 2021 roku wprowadził produkcję Matchboxów opartą na materiałach ekologicznych i recyklingowych. Same modele są skonstruowane tak, aby można je było przetworzyć po raz kolejny, gdy zostaną zniszczone.

 

Opracował: Marcin Gawliński

Fotogaleria na FB

Literatura:

Nick Jones, Matchbox Toys, Bloomsbury publishing, wydanie 2016
Dana Johnson, Matchbox Toys 1947-2003, wydanie 2004
moto.pl/MotoPL
nytimes.com/2007/07/17/world/europe/17odell.html
fcarnaha.com
mokolesneymatchbox.com
mbxforum.com
rp.pl/artykul/95281-Resorak-matchbox-powstal-dla-dziewczynki
web.archive.org
may.robbisplace.com
lesney.co.uk
matchboxmemories.com

 

 

 

 

 

Zestaw konstrukcyjny „Matador”

Austria, pocz. XX w.

MZK/H/346

Zabawka jest w naszych zbiorach od 1980 roku. Komplet składa się z drewnianych elementów o różnych kształtach z odpowiednio rozmieszczonymi otworami oraz z metalowego młoteczka i łączników.

Twórcą tego klasycznego już dzisiaj zestawu jest Johann Korbuly – austriacki inżynier i wynalazca. Do stworzenia zabawki zainspirowały go własne dzieci bawiące się tradycyjnymi drewnianymi klockami, które układając je niszczyły wzajemnie swoje budowle. Podobno twórca zamówił u stolarza zestaw składający się z drewnianych bloczków i deseczek z wyciętymi otworami oraz kołeczków, które umożliwiały łączenie ze sobą poszczególnych części i tworzenie stabilnych konstrukcji o dowolnych układach. Do kompletu dołączył też koła i korbki, które wprawiały konstrukcje w ruch.

Entuzjastyczna reakcja kręgu bliskich znajomych oraz ich dzieci skłoniła Korbuly’ego w 1901 roku do opatentowania swojego pomysłu. Rok później zestaw został zaprezentowany na Targach Zabawek w Lipsku z zamiarem sprzedaży. Nie spotkał się jednak z zainteresowaniem ze strony producentów, co skłoniło wynalazcę do rozpoczęcia samodzielnej produkcji klocków pod nazwą ”Matador”. Nazwa ta nie była przypadkowa. Wzięła się od często używanego w rodzinie Korbuly zwrotu „jestem najlepszy, jestem matadorem!”. Sam Korbuly przyznał, że do promocji wybrał słowo, które nie tylko jest wymawiane w ten sam sposób na całym świecie, ale ponadto oznacza kogoś wybitnego i zwycięskiego.

Drewniany zestaw konstrukcyjny po raz pierwszy pojawił się na rynku austriackim w 1903 roku. Początkowo zabawka była produkowana w skromnym wiedeńskim warsztacie, a siedzibę firmy stanowiło prywatne mieszkanie rodziny Korbuly. Sprzedaż szła tak dobrze, że już w 1906 roku w Wiedniu otworzono pierwszy z kilku ekskluzywnych sklepów sprzedających zestawy. Wkrótce”Matador”, z powodzeniem, zaistniał również na rynkach zagranicznych.

Od 1905 do 1928 roku produkowano zestawy rozszerzone o nowe elementy, takie jak koła zębate, silnik elektryczny czy osie stalowe, które poszerzały potencjał konstrukcji zarówno w starych, jak i nowych kompletach. Zestawy, uzupełniane o gotowe broszury z szablonami, były przeznaczone dla dzieci od 3 roku życia. Podczas gdy najmłodsi bawili się prostymi konstrukcjami, starsi budowali bardziej skomplikowane obiekty, takie jak lokomotywy parowe, okręty wojenne, dźwigi, samochody, samoloty, modele ratusza, wiatraki, diabelskie młyny i inne.

Od 1905 r. Korbuly wydawał również własną gazetę ”Matador”, która dodatkowo umacniała pozycję firmy na rynku zabawkarskim. Gazeta obok nowych rozwiązań konstrukcyjnych publikowała również pomysły wymyślone przez dzieci. Korbuly organizował też konkursy dla młodych odbiorców na oryginalne konstrukcje, ogłaszając zwycięzców na łamach gazety. Zamieszczał w niej również fragmenty korespondencji od rodziców i wychowawców, a także realizował prośby o wymianę uszkodzonych elementów.

Największa popularność ”Matadora” przypada na lata 20. XX w., co ilustruje popularny wówczas termin – ”gorączka zestawu budowlanego”. Również zwolennicy reform w szkolnictwie dostrzegli jego potencjał edukacyjny i jako pomoc dydaktyczna cieszył się dużą popularnością w szkołach w całej Europie. Niestety sam twórca tego sukcesu nie doczekał. Johann Korbuly zmarł w 1919 roku, a prowadzenie firmy przejęli jego synowie.

II wojna światowa spowodowała zawieszenie produkcji zestawów ”Matadora”. Firma wznowiła swoją działalność już w 1946 roku i kontynułowała ją nieprzerwanie przez kolejne dekady. W latach 70. i 80. XX w. pozycja ”Matadora” na rynku zabawkarskim z roku na rok słabła. Firmie nie pomogła również zmiana właściciela ani uzupełnienie drewnianych elementów o ich kolorowe odpowiedniki z tworzywa sztucznego. Sytuacja zmieniła się w latach 90. XX w. za sprawą małżeństwa Claudii i Michaela Tobiasów, którzy przejęli firmę i wrócili do produkcji klasycznych drewnianych zestawów. Co ciekawe, stare komplety można było łączyć z nowymi.

Obecnie fabryka ma swoją siedzibę w St. Poltzen, 66 km od Wiednia, a jej motto brzmi: ”Nie robimy zabawek – uszczęśliwiamy dzieci”.

Pierwotna koncepcja Matadora w dalszym ciągu stanowi inspirację dla współczesnych producentów zabawek, czego przykładem jest zestaw konstrukcyjny ”Eko-Cudo”. Zgłoszony do VII edycji konkursu na Zabawkę Przyjazną Dziecku organizowanego przez Muzeum Zabawek i Zabawy zdobył II nagrodę w kategorii zabawek artystycznych. (zdj. nr 8,9,10)

Opracowanie: Jadwiga Stal, Anna Zachariasz

Bibliografia:

D. Żołądź – Strzelczyk, I. Gomułka, K. Kabacińska – Łuczak, M. Nawrot – Borowska, Dzieje zabawek dziecięcych na ziemiach polskich do początku XX wieku, Wydawnictwo Chromcom Wrocław 2017.
https://www.matador.net.nz
https://matador-baukasten.tumblr.com/
https://www.murinsel.at/matador/deutsch/Geschichte.html
https://www.oeaw.ac.at/inz/forschungen/oesterreichisches-biographisches-lexikon/biographien-des-monats/november-2016

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Robosapien V2

MZK/WS/3677 – Robosapien V2

Humanoidalny robot – Robosapien V2 został pozyskany od kieleckiego pasjonata zabawek edukacyjnych w roku 2009. Zaprojektowany przez Marka Tildena jest drugą generacją Robosapien. Od pierwszej generacji jest znacznie nowocześniejszy, dwa razy większy i zamiast pomruków “jaskiniowca” może wypowiedzieć dużą listę wcześniej nagranych fraz. Posiada czujniki podczerwieni i podstawowego rozpoznawania kolorów, czujniki chwytu dłoni, czujniki dłoni i stóp aktywowane dotykiem oraz czujniki dźwięku. Dzięki przegubowej budowie talii, ramion, dłoni i nóg V2 ma zapewnioną różnorodną animację ciała.

Historia robotów sięga starożytności. Pierwsze wzmianki o tej idei można znaleźć w “Iliadzie” Homera, gdzie opisywani są “złoci słudzy” – mechaniczne istoty wykute z metali szlachetnych takich jak złoto czy brąz przez boga kowali Hefajstosa. W V w. p. n. e w Cesarstwie Chińskim, zdolny mechanik Yan Shi napisał dzieło pt. “Lie Zi”, w którym zawarł obszerne opisy maszyn mechanicznych. Legenda mówi, iż zbudował naturalnej wielkości mechaniczną figurę człowieka i podarował ją cesarzowi Chin.

Zanim wynalazcy w Europie zaczęli tworzyć maszyny humanoidalne, próbowali swych sił z mechanizmami mniejszymi, tworząc zabawki i zegary z mobilnymi figurkami poruszanymi parą lub wodą. Jednym z najbardziej znanych mechanizmów tego typu jest latający gołąb skonstruowany przez Archytasa z Tarentu około 420 r. p. n. e. Do końca I w. n. e. w dziele “Pneumatica” Herona z Aleksandrii, opisanych zostało ponad 100 maszyn mechanicznych i automatycznych.

W 1206 roku naczelny inżynier na dworze króla Anatolii Ismail al-Jazeri spisuje “Automate – Księgę Wiedzy o Pomysłowych Urządzeniach Mechanicznych”. Opisano w niej między innymi mechanicznych muzykantów oraz urządzenie podające wodę. W tym czasie w Europie jedyną wzmianką o robotach jest legenda o stworzeniu mosiężnej głowy przez Rogera Bacona i to nie za sprawą nauki, a magii.

Dopiero w 1495 roku Leonardo da Vinci opracował mechanicznego rycerza, który potrafił stać, siadać, podnosić przyłbicę i poruszać rękoma. Cały mechanizm oparty był na systemie rolek i sznurków.

Pierwszym wynalazcą w Europie, który zasłynął ze swoich mechanizmów był Hans Bullmann. Robił mechaniczne figurki ludzi grających na różnych instrumentach. Żył i tworzył w XVI – wiecznej Norymberdze. W drugiej połowie XVI wieku Włoch Juanelo Turriano skonstruował “robota” Damę z Lutnią, który zachował się do dziś. Podziwiać ją można w muzeum Kunstkammer of Kunsthistorisches w Wiedniu. W 1760 roku niemiecki wynalazca Friedrich von Knauss stworzył maszynę mogącą utrzymać pióro oraz napisać do 107 słów. Trzynaście lat później we Francji bracia Pierre i Henry Louis Jaquet – Droz zbudowali automat, który mógł pisać. Niedługo potem stworzyli urządzenie, będące w stanie narysować portret króla Ludwika XV.

W wieku XIX, a konkretnie w roku 1889 w laboratorium wynalazków Edisona można już było kupić “mówiącą lalkę”. Niecałe dziesięć lat później Nikola Tesla dokonał przełomu opracowując technologię zdalnego sterowania.


Pojęcie “robot” po raz pierwszy zostało użyte w 1921 r. Posłużył się nim Karel Čapek, czeski pisarz science – fiction, w swojej sztuce R.U.R. (Rossum`s Universal Robots).

Amerykańska firma Westinghouse Electric Corporation w 1937 roku zbudowała humanoidalnego robota Elektro, zaprezentowanego w 1939 r. w Nowym Jorku na Wystawie Światowej Expo. Robot został niedawno złożony ponownie i jest wystawiony w Mansfield Memorial Museum. Waży 120 kg, potrafi chodzić, poruszać głową i rękami oraz nadmuchiwać balony. Reklamowany jest jako “najstarszy żyjący amerykański robot na świecie”.

Dzięki elektronice w 1961 roku zbudowany został “Unimate” pierwszy robot obsługiwany cyfrowo i programowalny.

Punktem przełomowym w robotyce był rok 1989. Naukowcy zaczęli wówczas koncentrować swoje wysiłki na budowie małych, inteligentnych i użytecznych konstrukcji zamiast drogich i ciężkich maszyn humanoidalnych.

W tej chwili roboty są szeroko wykorzystywane w masowej produkcji dóbr konsumpcyjnych jak również, eksploracji kosmosu, w chirurgii, zbrojeniach czy też w domach.

Opracował: Marcin Gawliński

Literatura:grzegorzczekala.pl/calmeda/artykul/historia-robotyki-cz1/
roboforum.pl/artykul/historia-robotow-1
ciekawe.org/2016/07/11/historia-robotyki/
twojrobot.pl/blog/krotka-historia-robotyki/
gazeta.myslenice.pl/historia-robotow
komputerswiat.pl/artykuly/redakcyjne/
fajnepodroze.pl/ciekawostki-techniczne/
globalxsolutions.pl/newsroom/ciekawostki-o-robotach-czesc-i
benchmark.pl/tematyka/roboty-i-cyborgi.html

 

 

 

Model maszyny parowej Ferdinanda Verbiesta
„gorejący wiatr”

Władysław Herbuś, Polska 2005

MZK/H/371
Prezentowany model maszyny parowej ze zbiorów muzeum został zbudowany przez światowej sławy modelarza Władysława Herbusia w 2005 roku. Podwozie prostokątne zrobione z sezonowanego drewna sosnowego, na nim umieszczony okrągły kociołek z blachy miedzianej, pod kociołkiem blaszany palnik. Z górnej części kociołka wyprowadzona metalowa dysza zwężająca się ku końcowi w stronę turbiny. Turbina okrągła z przekładnią, która uruchamia oś tylnych kół wprowadzając pojazd w ruch. Przekładnie wykonano z drewna lipowego i bambusa, osie kół i wałek z drewna bukowego. Kociołek wraz z turbiną osadzone są na metalowych wspornikach. Pojazd można uruchomić.

Historia maszyny parowej, a w tym przypadku turbiny parowej sięga daleko, daleko w odległą starożytność. Pierwszym zarejestrowanym silnikiem parowym była zabawka Aeoliplie, opisana w I wieku n.e. przez matematyka zwanego Bohaterem Aleksandrii żyjącego w Egipcie. Kolejne informacje o turbinie parowej pochodzą z 1551 roku, kiedy to osmański wynalazca Taqi al – Din zastosował ją w sposób praktyczny do obracania rożna. W Europie pierwszą turbinę parową opisał Włoch Giovanni Branca w 1629 roku, a kilka lat później w 1648 roku zrobił to Anglik John Wilkins. I tak docieramy do początku powstania naszego modelu, czyli do roku 1672, kiedy to w Pekinie Ferdinand Verbiest projektuje pojazd napędzany parą, stosując do tego turbinę parową, model tego pojazdu powstaje w 1678 roku. Oczywiście rozwój turbiny parowej w tym miejscu się nie kończy, jednak pozostawmy tą historię na inny czas.

Przybliżmy sobie choć trochę postać Ferdinanda Verbiesta. Urodził się on 9 października 1623 r. w Pitthen, (wtedy hiszpańskie Niderlandy obecnie Belgia), zmarł 23 stycznia 1688 w Pekinie w Chinach.

Misjonarz jezuicki, wynalazca, naukowiec, mandaryn. W latach 1658-1688 przebywał w Chinach na dworze cesarza Kangxi z dynastii Qing. Zajmował się badaniami i doświadczeniami z zakresu fizyki. Poza fizyką zajmował się również astronomią, geografią, konstrukcją przyrządów astronomicznych i dział. Sporządził kilka map i prac geograficznych w języku chińskim. Na dworze cesarskim nazywany Nan Hnai – jen. Był znakomitym astronomem i matematykiem. Udowodnił cesarzowi Kangxinowi, iż astronomia europejska była dokładniejsza niż chińska. W wyniku tego na zlecenie cesarza poprawił kalendarz chiński oraz odbudował i unowocześnił starożytne obserwatorium w Pekinie.

Verbiest pracował jako dyplomata, kartograf, tłumacz. Znał łacinę, niemiecki, holenderski, hiszpański, hebrajski, włoski. Napisał ponad 30 książek. Miał tytuł mandaryna i był wiceprowincjonałem zakonu jezuickiego w Pekinie. Utrzymywał kontakty korespondencyjne z Janem III Sobieskim, który próbował nawiązać stosunki dyplomatyczne z Chinami. Skończyło się niestety jedynie na wymianie upominków, Sobieski przesłał cesarzowi swój portret, natomiast cesarz wysłał napisaną przez siebie odę i dwa porcelanowe wazony.

W latach 1665-1680 Verbiest pracował nad czterokołowym pojazdem napędzanym parą. W roku 1672 powstał projekt, a w roku 1678 model pojazdu. Urządzenie działało na zasadzie niewielkiej i prostej turbiny parowej. Woda podgrzana w okrągłym kociołku parowała, para natomiast mając jedyne źródło ujścia w wysuniętym u góry kociołka ustniku, z siłą uderzała w poziomo ustawione koło zębate, które za pomocą przekładni przenosiło tę siłę na tylną oś wprawiając ją w ruch. Wszystkie te elementy były przymocowane do prostokątnej podstawy na czterech kołach, dodatkowo z przodu ramy było zamontowane dodatkowe piąte koło służące do sterowania pojazdem. Cała konstrukcja została nazwana przez Ferdynanda “gorejącym wiatrem”. Opisał ją w swym dziele pt. “Astronomia Europea” wydanym najpierw po chińsku w Pekinie, a następnie w w roku 1687 po łacinie w Europie. Ciekawostką jest to, iż z dużym prawdopodobieństwem Verbiest zbudował nie tylko model miniaturowy, ale także normalnej wielkości wehikuł, którym jeździł po ulicach Pekinu. Pojazd ten mógł działać nawet przez godzinę.

Pierwsza znana rekonstrukcja modelu wykonana została w 1775 roku przez fizyka i mechanika Johanna Lorenza Boeckmanna, który zajmował się między innymi telegrafami optycznymi. Rekonstrukcję tą wystawiono w 1860 roku w muzeum w Karlsruhe w Niemczech.

Opracowanie Marcin Gawliński

Literatura:
britannica.com/biography/Ferdinnand-Verbiest,
wzchbialystok.pl,
pl.googl-info.com,
Catholic Encyclopedia. New york. Robert Appleton Company,
Encyklopedia Conimbricenses.org/encyklopedia/verbiest-ferdinannd,
bcpw.bg.pw.edu.pl,
encyklopedia.naukowy.pl/Turbina_parowa,
Kronika techniki, wydanie polskie, 1992 r.
Thurston, RH. Historia rozwoju silnika parowego. Nowy Jork, 1978 r.

 

 

 

 

Lalka „Kama”

Niemcy, firma Kammer&Reinhardt

MZK/M/1037 Lalka „Kama”
Lalkę Muzeum otrzymało w darze od Pani Wandy z Łodzi w 2018 roku. (zdj. 1 z galerii na FB)

Kama, bo takie imię widniało na pudełku, była prezentem, który pięcioletnia Wanda otrzymała od swoich rodziców na gwiazdkę w 1956 roku. „Była zachwycająca. Leżała w długim błękitnym pudełku z zamkniętymi oczkami prawdziwa śpiąca królewna z bajki… miała kompletną bawełnianą bieliznę, wykończoną wąską koronką. Najpiękniejsza była sukienka. Kolor miała błękitny i była [uszyta] z materiału przypominającego szyfon. Do tego krótkie białe skarpetki i błękitne buciki”. Tak po latach Pani Wanda wspomina swoje pierwsze spotkanie z Kamą, a do opisu stroju dołącza własnoręcznie wykonany rysunek sukienki. (zdj. 2 z galerii na FB)

Niestety z oryginalnego kompletu pozostały jedynie buciki. Koronkowa sukienka i dodatki, w których Kama prezentowana jest na zdjęciach uszyte zostały dużo później przez profesjonalną krawcową. (zdj. 3 z galerii na FB)

Lalka przyciągała uwagę twarzą o rysach charakterystycznych dla małego dziecka, podkreślonych dodatkowo przez spoglądające na boki oczy, które nadawały jej nieco psotnego charakteru. (zdj. 4,5 z galerii na FB) A jeśli się ją przechyliło, dzięki umieszczonemu w korpusie mechanizmowi dźwiękowemu, mówiła „mama”. ”Była wyjątkowa. W tamtych czasach nikt takiej nie miał”- podkreśla Pani Wanda.

Nic dziwnego, że lalka stanowiła obiekt podziwu i zazdrości u innych dzieci. Za sprawą mamy Pani Wandy, ”Kama była raz do roku pokazywana dzieciom z podwórka, które bardzo mi zazdrościły. Oczywiście nikt nie mógł Kamy brać na ręce. Bałabym się że dzieci ją zepsują”. Również sama właścicielka mało się lalką bawiła, w obawie przed jej uszkodzeniem.

Oprócz Kamy, mała Wanda miała też inne lalki – Krysię i Basię, ale to Kama była i pozostała tą najważniejszą. ”To była najpiękniejsza rzecz jaką miałam w tamtych czasach. Bardzo ją kochałam”. (zdj. 6 z galerii na FB)

Dodajmy na koniec, że Kama została wyprodukowana w jednej z najsłynniejszych firm niemieckich Kammer & Reinhardt, która na rynku zabawkarskim działała prężnie od końca XVIII wieku i zasłynęła z produkcji lalek. Dodatkowo wprowadziła rozwiązania, które podnosiły ich atrakcyjność na rynku, m.in. spopularyzowała lalki charakterystyczne, wzorowane na twarzach dzieci, które wyrażały typowe dla nich emocje, opatentowała ruchome, tzw. flirtujące i łobuzerskie oczy oraz połączenia stawowe kończyn. Doceniana przez branżę zdobywała liczne nagrody na wystawach światowych. Silna pozycja na rynku pozwoliła firmie przetrwać ciężkie lata kryzysu lat 20. i 30. XX wieku oraz czasy nazizmu. Sprawiła, że jako jedna z pierwszych wytwórni tego typu wznowiła działalność również po II wojnie światowej.

Lalki tej firmy nadal są wysoko cenione wśród kolekcjonerów.

opracowanie: Jadwiga Stal

Fotogaleria na FB

Literatura:
Judith Miller, Antyki. Encyklopedia, Muza Warszawa 2000 r.
Jurgen and Marianne Ciślik, Dolls, Studio Vista/Christies 1979 r.

 

 

 

Figurki żołnierzy oraz akcesoria

O&M Hausser

Niemcy 1930-1936

MZK/M/496/1-89 Figurki żołnierzy oraz akcesoria.
Obiekty zakupiono od kieleckiego kolekcjonera w roku 2016. Według oferenta kolekcja została pozyskana w Niemczech. Figurki żołnierzy oraz akcesoria powstały w firmie O&M Hausser z tworzywa zwanego elastoliną (zwaną również lineolem). Natomiast metalowe działa to dzieło firmy Karl Bub. Obie firmy słynęły z wysokiej jakości wykonywanych zabawek. Eksponaty pochodzą z lat 1930-1936 będących zarazem czasem ich największej popularność szczególnie
w Niemczech, Austrii, Belgii, Holandii i Anglii.
Elastolina, z której są wykonane figurki oraz akcesoria jest kompozycją trocin, kleju, kazeiny oraz kaolinu (glinki porcelanowej). Masę tą umieszczało się na metalowym drucie będącym szkieletem figurki, formowało w pożądany kształt, a następnie poddawało obróbce termicznej w temperaturze do 80°C. Uzyskany model po wystygnięciu ręcznie malowano.
Kolekcja znajdująca się w muzeum składa się z 77 żołnierzy ujętych w różnych pozach. Są to figurki stojące, siedzące, strzelające, naprawiające druty telegraficzne, grające na instrumentach czy też przedstawiające rannych. Dodatkowo w komplecie znajdują się słupy telegraficzne, skrzynie, karabiny, element
w formie ogniska, działa oraz worki z piaskiem. Kolekcję uzupełniają armaty i działa Karl Bub wykonane z blachy. Zarówno figurki, jak i działa są sygnowane.
Figurki żołnierzy towarzyszą nam od dawna. Najstarsze znalezione pochodzą z Górnego Egiptu i mają około 4 tysiące lat. Początkowo służyły do celów religijnych, jednak z czasem zmieniło się ich przeznaczenie i z artefaktów używanych w obrzędach pogrzebowych stały się zabawkami oraz elementami gier strategicznych. Zmieniał się także materiał z którego były wykonane, od drewna przez cynę, ołów, srebro, złoto, aluminium po plastik. Całe kolekcje figurek były wykorzystywane do zabawy i nauki. Król Francji Ludwik XIII posiadał 300 figurek wykonanych ze złota, Wilhelm II Orański wykorzystywał figurki żołnierzy w celu objaśnienia wprowadzanych w armii reform. Car Piotr I Wielki rozgrywał figurkami bitwy aż po kres swych dni, cesarz Napoleon podarował swemu synowi 117 figur wykonanych ze złota, a Winston Churchill posiadał kolekcję 1500 figur żołnierzy armii brytyjskiej.
Firma O&M Hausser została założona w 1904 roku przez braci Ottona i Maxa w Ludwisgburgu niedaleko Stuttgartu. Od 1912 roku zaczęła produkować figurki żołnierzy, Indian, rycerzy, zwierząt oraz akcesoria do ich prezentowania, jak np. działa, armaty, worki, drzewa, skrzynie, zagrody, zamki, itp. Od roku 1947 obok elastoliny firma wprowadziła do produkcji figurek plastik, który ostatecznie jako materiał tańszy i wygodniejszy w produkcji wyparł w 1969 roku elastolinę
z użycia. Kres działalności firmy nastąpił w roku 1983 po ogłoszeniu bankrutctwa.
Natomiast firma Karl Bub została założona w 1851 roku w Norymberdze. Od początku produkowała ręcznie malowane zabawki z cyny i miedzi. W latach 1920-1930 Karl Bub był jednym z najważniejszych niemieckich producentów zabawek. W szczególności dużym zainteresowaniem cieszyły się doskonale wykonane samochody nakręcane na klucz. Podczas II wojny światowej fabryka Bub została całkowicie zniszczona. Po wojnie wznowiła produkcję i skupiła się na kolejkach elektrycznych. Fabryka została zamknięta w 1966 roku.
Opracowanie: Marcin Gawliński
Fotogaleria na FB
Literatura:
The War Toys Kriegsspielegenge, London 1979
Hauser Elastolin 1935-1936 (katalog elostolin)
Hauser Elastolin Spielzeug 1936-1937 (katolog elastolin)
Historische Hausser Figuren (katalog elastolin)
Krystyna Pieronkowicz-Pieczko, Małgorzata Paul, Lale, misie, koniki… zabawki w zbiorach Muzeum Śląskiego w Katowicach. Katowice 2013 r.
http://www.polska-zbrojna.pl
http://atohistoria.org/cynowe-wojsko-na-swiecie
https://wszuwarach.pl/blog/o-olowianych-zolnierzykach-n68

 

 

Autka

Julian Kasprzyk

Wrocław 1961-1980

W 2013 roku do zbiorów muzeum trafiła wyjątkowa kolekcja samochodów zakupionych od pana Remigiusza Kasprzyka. Są to pojazdy zaprojektowane
i wykonane w zakładzie rzemieślniczym należącym do ojca pana Remigiusza – Juliana Kasprzyka. Był on nie tylko ich producentem, ale również ślusarzem, który zrobił samodzielnie narzędzia do ich wykonania. Samochody te produkowane były w latach 1961-1980 w zakładzie przy ulicy Krzyckiej we Wrocławiu. Wykonane zostały z metalu z elementami tworzywa sztucznego, a następnie pomalowane według oryginalnego wzornictwa, odwzorowującego sposób malowania prawdziwych pojazdów. Dodatkowo pojazdy wyposażone są w mechanizm napędowy. O randze posiadanej przez muzeum kolekcji świadczą również dołączone do samochodów oryginalne, papierowe metki z pieczątką „WZORZEC WYROBU ZATWIERDZONEGO PRZEZ KOMISJĘ OCENY ZABAWEK”.
Jak pisze w liście do Muzeum pan Remigiusz: ”Powstało 6 modeli autek. 4 zostały dopuszczone przez komisję Oceny Zabawek do obrotu państwowego. Są to: autobusik, samochodzik osobowy, samochodzik MO i samochodzik sanitarka I”.
Natomiast pozostałe samochody jak pisze dalej pan Remigiusz: ”Samochodzik z napisem MILICJA nie otrzymał oceny i był sprzedawany wyłącznie
w prywatnych sklepach. Autko sanitarka II o kształtach opływowych jest wzorcem modelu na eksport do Mongolii za pośrednictwem przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „PRODIMEX” Sp. z o.o.”
Dla pana Juliana „autka” miały również bardzo osobisty charakter o czym może świadczyć chociażby fakt, że nr tablicy rejestracyjnej 0205XW, to autentyczna rejestracja jego prywatnego samochodu kupionego w 1969 roku.
W latach 70. XX w. nastąpił rozwój firmy. Zakład funkcjonował na zasadach partnerstwa państwowo-prywatnego i zatrudniał 50 pracowników co było maksymalnym pułapem dla zakładów rzemieślniczych. Pan Remigiusz wspomina w liście również, że: ”Działalność Juliana Kasprzyka była firmowana przez Rzemieślniczą Spółdzielnię Zaopatrzenia i Zbytu we Wrocławiu przy pl. Wolności 7 i Spółdzielcze Przedsiębiorstwo Handlowo Techniczne REMEX w Warszawie przy ul. Brackiej 11.” To właśnie dzięki wsparciu tych organizacji pan Julian mógł się skupić na konstruowaniu zabawek i ich produkcji.
Część przedstawionych samochodów można zobaczyć na wystawie „Zatkało kakao? Kreatywny przemysł zabawkarski i dzieciństwo PRL-u”.
Opracowanie: Anna Zachariasz
Fotogaleria na FB
Źródła:
Muzeum Zabawek i Zabawy

 

 

Chłopczyk z drewna „Pinokio”

Krzysztof Jachymowski

Fałków, 1996 r.

Chłopczyk z drewna „Pinokio” został zgłoszony przez Krzysztofa Jachymowskiego w 1996 roku do organizowanego przez Muzeum Zabawkarstwa w Kielcach II Ogólnopolskiego Konkursu na Zabawkę Ludową. W tym samym roku drewniany pajacyk wraz z trzema innymi pokonkursowymi zabawkami twórcy: karuzelą, konikami z wozem i kogucikiem-klepakiem został zakupiony do zbiorów muzeum. Mierzący 40 cm  drewniany chłopczyk posiada namalowaną czarną czuprynę, okrągłe chabrowe oczy zezujące na długi walcowaty nos. Wycięte, pomalowane na czerwono usta z zaznaczonymi białymi zębami, układają się w szelmowski uśmiech. Pinokio ubrany jest w bawełniane, chabrowe ogrodniczki, a strój uzupełnia czarno-biała mucha. Ręce i nogi pajacyka są ruchome w stawach, łączone ze sobą za pomocą drewnianych kołeczków. Na nogach znajdują się duże, grubo ciosane buty w kolorze brązowym. Drewniany chłopczyk potrafi stać, siedzieć, zrobić wykrok i półprzysiad.
Krzysztof Jachymowski urodzony w 1961 roku, pochodzący z Fałkowa twórca ludowy rzeźbi w drewnie od 1984 roku. Zainteresowania świętokrzyskiego artysty oscylują wokół zagadnień związanych z tematyką świecką i sakralną. Przeważającą część jego prac stanowią rzeźby pojedyncze lub kompozycje wielofiguralne, barwnie polichromowane w folklorystycznej stylizacji ilustrujące codzienne prace domowe i gospodarskie, zwyczaje i obrzędy związane ze świętami, sceny biblijne, pasyjne, mariologiczne oraz wizerunki świętych. Próba stworzenia przez Krzysztofa Jachymowskiego własnej interpretacji legendarnego Pinokia sprawia, że w dorobku artysty jest on rzeźbą wyjątkową. Zadanie nie było łatwe ze względu na fakt, że od momentu opublikowania w 1883 roku przez Carlo Collodiego książki „Le avventure di Pinocchio” pajacyk stał się na przestrzeni lat postacią rozpalającą wyobraźnię nie tylko czytelników, lecz także twórców różnych dziedzin sztuki. Kreowany przez blisko 140 lat wizerunek marionetki ulegał nieustannym zmianom, czego dowodem są zbiory inspirowane najsłynniejszym kłamczuchem zgromadzone przez Muzeum Pinokia we Florencji. Jest on bohaterem seriali, filmów fabularnych, przedstawień teatralnych oraz baśni muzycznych. Wśród młodszej części publiczności szczególnie entuzjastycznie przyjmowane są kolejne adaptacje filmowe o przygodach Pinokia, poczynając od animowanej wersji Disneya z 1940 roku, a kończąc na najnowszej ekranizacji powieści podjętej przez Matteo Garronego w 2019 roku.
Drewnianemu chłopczykowi stworzonemu przez Krzysztofa Jachymowskiego zdecydowanie najbliższe jest złagodzone oblicze pajacyka, jakie przyjęła podczas opracowywania wersji filmowej Walt Disney Productions. Postać wzbudzała sympatię, łączyła w sobie cechy złośliwości i dziecięcej niewinności, a dopełnieniem miłej aparycji był tyrolski strój: Lederhosen i czapka z piórkiem. Krzysztof Jachymowski zmaterializował w kawałku drewna swoje wyobrażenie niegrzecznego włoskiego pajacyka, zachowując przy tym jego urok i zarazem psotny charakter.               
 Oprac. Ewelina Sztuk
Fotogaleria na FB
Źródła:
Muzeum Zabawek i Zabawy
http://pik.kielce.pl/kultura-i-sztuka-ludowa/rzezba-tkactwo-i-malarstwo-ludowe/7566-jachymowski-krzysztof.html
https://www.duecappucci. pl/historia-pajacyka-pinokio/
https://zeslownikiem.pl/pinokio-it.php
https://www.filmweb.pl/reviews/recenzja-filmu-Pinokio-23241